Dariusz Kwiatkowski

doradca restrukturyzacyjny
radca prawny

Zakorzeniony w biznesie licencjonowany doradca restrukturyzacyjny i radca prawny. Doświadczenie zdobywał przy największej restrukturyzacji budowlanej grupy kapitałowej notowanej na warszawskiej giełdzie papierów wartościowych. Skutecznie zrestrukturyzował warszawskiego dewelopera będąc wiceprezesem zarządu. Zasiadał w licznych radach nadzorczych spółek kapitałowych.
[Więcej >>>]

Kiedy niektórzy przedsiębiorcy decydowali się na otwarcie swoich biznesów pomimo obowiązujących ograniczeń w prowadzeniu działalności gospodarczej, wiele osób zastanawiało się, czy organy państwa zdecydują się na surowe egzekwowanie konsekwencji tego rodzaju decyzji. Co prawda w mediach łatwo można znaleźć różnego rodzaju informacje o poleceniach, czy instrukcjach przesyłanych do jednostek prokuratury lub sanepidu, jednak wiadomo, że w istocie spór ten rozstrzygnie się w sądach – zgodnie z Konstytucją mają one prawo samodzielnej oceny poprawności wprowadzanych rozporządzeń, stąd w ramach spraw sądowych można powoływać całą gamę argumentów na rzecz nielegalności różnego rodzaju ograniczeń bądź zakazów w prowadzeniu działalności gospodarczej obowiązujących właśnie na mocy rozporządzeń. Sądy zaś właściwie nie mają wątpliwości po czyjej stronie jest racja w tym sporze.

Kształtuje się linia orzecznicza

Trudno o pełne statystyki dotyczące orzecznictwa w zakresie sporów o przestrzeganie obostrzeń pandemicznych, jednak z dostępnych źródeł wyjawia się obraz właściwie jednolitej linii orzeczniczej, w której sądy – zarówno administracyjne, jak i karne – uznają, że wprowadzenie daleko idących ograniczeń w drodze rozporządzenia było niezgodne z ustawą o przeciwdziałaniu chorobom zakaźnym, a co za tym idzie także z Konstytucją. Oczywiście trzeba pamiętać, że obecnie sądy w większości przypadków rozpoznają sprawy, które zawisły przed nimi przed kilkoma, a nawet kilkunastoma tygodniami. Wynika to po prostu z czasu oczekiwania na rozpoznanie sprawy. Poza tym mowa tu zarówno o orzecznictwie sądów administracyjnych – gdzie gros wyroków dotyczy odwołań od decyzji sanepidu – jak i powszechnych, rozpoznających przede wszystkim mandaty karne nałożone np. przez policję.

Z tych względów ewentualne wyroki odnoszące się do „strajku przedsiębiorców” poznamy najwcześniej za kilka tygodni, jednak nic nie wskazuje na to, aby linia orzecznicza miałaby ulec zasadniczej zmianie. Mogłaby ją spowodować albo zmiana prawa (na którą – przynajmniej na razie – się nie zanosi), albo przyjęcie odmiennej wykładni przez Naczelny Sąd Administracyjny. Swoją drogą skierowanie tego rodzaju sprawy do NSA wydaje się prawdopodobne, jednak także w tym przypadku na rozstrzygnięcie trzeba będzie poczekać co najmniej kilka, jak nie kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt tygodni.

Zmasowane kontrole? Trzeba bronić swoich praw

Oczywiście sygnalizowane tu orzecznictwo nie oznacza zachęty do powszechnego lekceważenia zasad bezpieczeństwa – z pewnością sporo ograniczeń bądź zakazów jest rzeczywiście przydatnych w celu zwalczania epidemii. Jednak nawet tego rodzaju założenia nie usprawiedliwiają same przez się wprowadzenia zakazu prowadzenia działalności gospodarczej w danych branżach. W każdym razie warto bliżej przyjrzeć się pojawiającym się w mediach zapowiedziom prowadzenia różnego rodzaju kontroli firm, które zdecydowały się powrócić do normalnej działalności.

O ile w przypadku złamanie przez nie rozporządzeń wydawanych na mocy ustawy o przeciwdziałaniu chorobom zakaźnym – jak widać – można z powodzeniem odwołać się do sądu, o tyle prowadzenie kontroli w innych obszarach może okazać się dużo poważniejszym problemem. Przede wszystkim trzeba pamiętać, że prowadzenie działań kontrolnych jest uprawnieniem powołanych do tego organów państwa. Tego rodzaju kontrole zawsze muszą być prowadzone na podstawie i w granicach obowiązującego prawa, które – niestety – bardzo często nie jest przyjazne przedsiębiorcom. Pomimo tego organy państwa w żadnym wypadku nie mogą nadużywać swoich uprawnień, czy prowadzić kontroli w sposób tendencyjny. Przed takimi działaniami można bronić się na wiele różnych sposobów, a przyjęta strategia powinna ściśle odpowiadać działaniom samych organów, a jednocześnie być mocno osadzona w realiach obowiązującego prawa. Z tego względu bez profesjonalnej pomocy prawnika przedsiębiorcy mogą po prostu nie sprostać tego rodzaju problemom.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 600 325 275e-mail: biuro@kosmal-kwiatkowski.pl

Pandemia pokazała, jak ważną – i niestety ty w wielu obszarach wciąż zaniedbaną – kwestią jest cyfryzacja. Prawie powszechne wprowadzenie pracy zdalnej w branżach, których działalność pozwala na korzystanie z tego rozwiązania dowiodło, że bardzo wiele spraw można załatwić przez Internet. Niestety, szeroko pojęta sfera usług publicznych ciągle pozostaje poza tymi możliwościami.

Pomimo tego, że w ostatnich latach wielokrotnie zapowiadano rozszerzenie zakresu spraw – sądowych, czy administracyjnych – które będzie można załatwić w online, w istocie niewiele udało się osiągnąć. Podobnie sprawa przedstawia się w przypadku cyfryzacji postępowań restrukturyzacyjnych i upadłościowych. Ustawodawca już kilkukrotnie przesuwał wejście w życie właściwych przepisów, a budowa samych portali mających obsługiwać tego rodzaju postępowania ciągle trwa. Czy tym razem będzie inaczej?

A co z systemem?

Ministerstwo Sprawiedliwości pracuje nad projektami rozporządzeń, które mają uregulować działanie specjalnego systemu teleinformatycznego dedykowanego obsłudze spraw upadłościowych i restrukturyzacyjnych. Właściwie, gdyby trzymać się pierwotnych założeń, powinien on już dawno funkcjonować, wraz z pierwotnie planowaną datą wejścia w życie przepisów o Krajowym Rejestrze Zadłużonych.

Data ta była kilkukrotnie przesuwana, a w myśl aktualnych regulacji ma nią być 1 lipca 2021 roku. Niestety, trudno obecnie w jakikolwiek sposób ocenić działanie tego systemu, gdyż po prostu nie ujrzał on jeszcze światła dziennego. Nie wiadomo także, czy ustawodawca zdecyduje się na budowę nowego systemu do kompleksowej obsługi spraw upadłościowych i restrukturyzacyjnych, czy też postawi na rozszerzenie funkcjonalności Krajowego Rejestru.

W każdym razie, kiedy się spojrzy na historie różnej maści cyfryzacji usług publicznych w Polsce, to zawsze podstawowym problemem nie były regulacje prawne, ale właśnie budowa odpowiedniego systemu informatycznego. Właściwie trudno podać przykład unowocześniania funkcjonowania administracji publicznej, czy sądownictwa, który nie rozbił się właśnie o tego typu problemy. Pozostaje mieć nadzieję, że tym razem będzie inaczej – zwłaszcza, że digitalizacja upadłości i restrukturyzacji znacząco przyspieszyłaby tok tego rodzaju spraw. To zaś jest w czasie kryzysu bardzo potrzebne właściwie wszystkim przedsiębiorcom.

Rząd opracowuje zmiany

Wydaje się, że właśnie na takie przyspieszenie stawia także ustawodawca. Opracowywane przepisy zakładają m.in., że doręczenie pism będzie następować poprzez ich odebranie na koncie w teleinformatycznym dedykowanym do obsługi postępowań sądowych. Jednocześnie prawodawca ma zamiar wprowadzić domniemanie doręczenia – po 14 dniach od wprowadzenia pisma do systemu będzie można uznać, że dotarło ono do adresata. W każdym razie – zarówno po doręczeniu pisma, jak i po upływie wskazanego terminu – nadawca mailowo otrzyma potwierdzenie doręczenia. W potwierdzeniu zostaną zawarte informacje dotyczące danych adresata, numeru sprawy oraz sposobu doręczenia – a więc odpowiedź na pytanie, czy adresat faktycznie odebrał dokument, czy też w sprawie znajduje zastosowanie fikcja.

Co prawda dyskusyjną wydaje się idea „cyfryzowania” także nieprofesjonalnego obrotu, a więc elektroniczne doręczanie pism także konsumentom, jednak warto wskazać, że tego rodzaju rozwiązania coraz częściej są podejmowane przez ustawodawcę. Wystarczy wskazać na procedowane obecnie przez Sejm rządowe projekty zmierzające do znaczącego rozszerzenia możliwości stosowania rozpraw online w postępowaniu cywilnym i sądowoadministracyjnym, czy komunikowania się sądu z profesjonalnymi pełnomocnikami – a więc np. adwokatami bądź radcami prawnymi – za pomocą zwykłej skrzynki mailowej bądź telefonicznie. Zwłaszcza wobec doświadczeń ostatnich miesięcy tego rodzaju ewolucja nie wydaje się niczym nadzwyczajnym, jednak zawsze trzeba pamiętać z jednej strony o bezpieczeństwie danych, z drugiej zaś o zagwarantowaniu praw procesowych podmiotów, które nie mają obowiązku posługiwać się nowymi technologiami.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 600 325 275e-mail: biuro@kosmal-kwiatkowski.pl

W okresie pandemii praca zdalna na stałe zadomowiła się właściwie w tych wszystkich branżach, gdzie tego rodzaju świadczenie obowiązków przez zatrudnionych jest możliwe. W polskich warunkach chyba po raz pierwszy wręcz masowo skorzystano z home office’u, który w wielu innych krajach może nie był powszechnym rozwiązaniem, ale z pewnością dużo częściej spotykanym. Biorąc pod uwagę różnego rodzaju badania i prognozy wydaje się, że ten model świadczenia pracy na dłużej zagości nad Wisłą, najpewniej przybierając postać pracy hybrydowej – a więc łączącej pobyt w biurze z pracą w z domu. W każdym razie nie ma obecnie wątpliwości, że zdecydowanym ułatwieniem dla pracodawców i pracowników byłoby uregulowanie nowych form świadczenia pracy w Kodeksie pracy. Opracowywanie stosownego projektu trwa – jednak ciągle napotyka na spore trudności, które zdecydowanie oddalają perspektywę wejścia w życie oczekiwanych rozwiązań.

Niewystarczające regulacje

W pierwszym rzędzie warto przypomnieć, że w Kodeksie pracy funkcjonują przepisy dotyczące tzw. telepracy, przez którą rozumie się pracę wykonywaną regularnie poza zakładem pracy, z wykorzystaniem środków komunikacji elektronicznej w rozumieniu przepisów o świadczeniu usług drogą elektroniczną. W myśl obowiązujących przepisów Kodeksu pracy warunki stosowania telepracy przez pracodawcę określa się w porozumieniu zawieranym między pracodawcą i zakładową organizacją związkową, a w przypadku gdy u pracodawcy działa więcej niż jedna zakładowa organizacja związkowa – w porozumieniu między pracodawcą a tymi organizacjami.

Jednak praca zdalna jest innym zjawiskiem, z czego zdaje sobie sprawę sam ustawodawca. Dlatego na mocy „tarczy antykryzysowej” wprowadzono prowizoryczne rozwiązania dotyczące tego rodzaju wykonywania swoich obowiązków przez zatrudnionych – zgodnie z nimi w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii, ogłoszonego z powodu COVID-19, oraz w okresie 3 miesięcy po ich odwołaniu, w celu przeciwdziałania COVID-19 pracodawca może polecić pracownikowi wykonywanie, przez czas oznaczony, pracy określonej w umowie o pracę, poza miejscem jej stałego wykonywania. Jednocześnie do pracodawca zapewnia narzędzia i materiały potrzebne do wykonywania pracy zdalnej oraz obsługę logistyczną pracy zdalnej.

Niestety, także przepisy „tarczy antykryzysowej” nie rozwiązują większości kwestii, z którym na co dzień spotykają się pracodawcy i pracownicy korzystający z home office. Dlatego już od kilku miesięcy z różnych stron słuchać apele o wpisanie na stałe pracy zdalnej do Kodeksu pracy. Jednak przeprowadzenie stosownych zmian legislacyjnych napotyka na szereg trudności.  

Szereg problemów

W ostatnim czasie w negocjacjach pomiędzy rządem, a przedstawicielami związków zawodowych i pracodawców na czoło wybijają się problemy związane z pokryciem kosztów pracy zdalnej – a więc chociażby wykupem odpowiednio szybkiego połączenia internetowego, czy regulowaniem rachunków za prąd. W praktyce jest to mocno skomplikowana kwestia – zwłaszcza biorąc pod uwagę, że media zwyczajowo są używane przez pracownika także do zupełnie prywatnych celów. Ustawodawca chciałby obciążyć tego rodzaju ciężarami zatrudniających, jednak problemem pozostaje ustalenie szczegółów dotyczących mechanizmu określania stosownego ryczałtu.

W każdym razie sam projekt nie stał się jeszcze przedmiotem prac legislacyjnych rządów, co w połączeniu z późniejszą koniecznością przeprowadzenia także stosownych procedur w Parlamencie, nie daje większych szans na wejście w życie noweli Kodeksu pracy w ciągu najbliższych tygodni. To z kolei jest poważny problem dla przedsiębiorców – w końcu dopiero znając nowe prawo, będą oni mogli podjąć decyzje dotyczące sensowności stałego przejścia na pracę zdalną.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 600 325 275e-mail: biuro@kosmal-kwiatkowski.pl

Na czas kryzysu wywołanego przez pandemię koronawirusa ustawodawca zdecydował się na wprowadzenie specjalnego, uproszczonego postępowania restrukturyzacyjnego. Statystyki pokazują, że postępowanie to cieszy się coraz większą popularnością, zwłaszcza wśród małych przedsiębiorców – w tym prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą. Niestety tradycyjne postępowania uregulowane w Prawie restrukturyzacyjnym przeważnie zabierają dużo więcej czasu, zwłaszcza ze względu na konieczność szerszego, niż w przypadku uproszczonej restrukturyzacji, zaangażowania sądów. Jednak w istocie każda restrukturyzacja może być prosta – wszystko zależy od właściwego i w pełni profesjonalnego przygotowania sprawy. Do tego zaś potrzeba specjalistycznej wiedzy i doświadczenia.

Przewaga uproszczonej restrukturyzacji

Istotą uproszczonego postępowania restrukturyzacyjnego jest jego maksymalne odformalizowane. Do wszczęcia sprawy wystarczające jest zawarcie przez dłużnika umowy z doradcą restrukturyzacyjnym pełniącym funkcję nadzorcy układu, ogłoszenie tego faktu w Monitorze Sądowym i Gospodarczym oraz poinformowanie właściwego sądu restrukturyzacyjnego. Ten zaś jest angażowany właściwie dopiero na etapie zatwierdzania zawartego układu, co z kolei „sądową” część restrukturyzacji sprowadza właściwie do absolutnego minimum. Przy czym na złożenie wniosku o zatwierdzenie układu dłużnik ma cztery miesiące licząc od dnia dokonania obwieszczenia o zawarciu umowy z doradcą restrukturyzacyjnym.

Mówiąc o tym postępowaniu warto wspomnieć o kwestiach związanych z ochroną interesów wierzycieli, tym bardziej, że w toku procesu legislacyjnego podnoszono różnego rodzaju zastrzeżenia co do zakresu ochrony ich praw w ramach uproszczonej restrukturyzacji. Jednak zarówno przepisy prawa, jak i praktyka ich stosowania pokazały, że prawa wierzycieli są dobrze chronione w ramach uproszczonej restrukturyzacji. W końcu postępowanie to jest prowadzone przez profesjonalistę, a wierzycielom przysługuje wniosek o uchylenie skutków obwieszczenia. W przypadku jego uwzględnienia wierzyciele zyskują m.in. możliwość swobodnej egzekucji swoich należności.

Warto wykorzystać „pre-pack” – zwłaszcza w czasie kryzysu

Co prawda przepisy „tarczy antykryzysowej” dopuszczają wszczęcie uproszczonego postępowania restrukturyzacyjnego w jasno określonym czasie – do końca czerwca 2021 roku – jednak wydaje się, że upraszczanie procedur restrukturyzacyjnych i ich ewoluowanie w kierunku większego odformalizowania będzie już na stałe wyznaczało kierunek rozwoju Prawa restrukturyzacyjnego. Tymczasem warto pamiętać, że także w obecnym stanie prawnym istnieje szereg możliwości przeprowadzenia sprawnej i skutecznej restrukturyzacji – wszystko w pierwszym rzędzie zależy od jakości przygotowania do rozpoczęcia procedury oraz doświadczenia w jej prowadzeniu.

Dobrym rozwiązaniem, zwłaszcza w perspektywie trwającego kryzysu, jest także skorzystanie z procedury przygotowanej likwidacji. Pomimo tego, że została ona uregulowana w Prawie upadłościowym, można ją zaliczyć do restrukturyzacji w szerokim znaczeniu tego pojęcia. Założenie tego rodzaju spraw jest niezwykle proste: dłużnik sprzedaje swoje przedsiębiorstwo, jak zorganizowaną bądź znaczną część, przeznaczając tak pozyskane fundusze na poczet pokrycia wierzytelności. Jest to tym bardziej ciekawe rozwiązanie, kiedy prowadzący biznes zdecyduje się „wydzielić” część swojego przedsiębiorstwa i ją po prostu sprzedać w ramach przygotowanej likwidacji.

Wówczas pojawia się szansa na uratowanie działalności, a więc „pre-pack” spełnia wtedy wręcz klasyczną funkcję restrukturyzacji, której celem jest przecież oddłużenie przedsiębiorcy i umożliwienie mu dalszego prowadzenia działalności gospodarczej. W każdym razie prawnik doradzający w sprawach restrukturyzacyjnych i upadłościowych zawsze powinien przedstawiać swoim klientom całe spectrum możliwości – tych zaś polskie prawo przewiduje całkiem sporo.  

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 600 325 275e-mail: biuro@kosmal-kwiatkowski.pl

Poprzednio omówione – a raczej zasygnalizowane – typy postępowania restrukturyzacyjnego co do zasady można zainicjować w przypadku występowania odpowiedniego poziomu wierzytelności spornych. Wybór de facto dokonuje się poprzez określenie odsetka wierzytelności spornych. Postępowanie sanacyjne może zostać otwarte w każdym przypadku niezależnie od procentowego udziału wierzytelności spornych i przeznaczone jest dla przedsiębiorstw w najtrudniejszej sytuacji. Z pewnością może być także przydatna w czasie obecnego kryzysu – w jaki więc sposób efektywnie skorzystać z sanacji?

Działania sanacyjne warunkiem otwarcia postępowania

W pierwszej kolejności warto przybliżyć zasygnalizowane powyżej wątki. Otóż rzeczywiście Prawo restrukturyzacyjne nie uzależnia dopuszczalności wszczęcia sanacji od „sporności” wierzytelności. Art. 3 ust. 5 tej ustawy jasno wskazuje, że celem postępowania sanacyjnego jest umożliwienie dłużnikowi przeprowadzenie działań sanacyjnych oraz zawarcie układu po sporządzeniu i zatwierdzeniu spisu wierzytelności. Jednocześnie ustawodawca zdefiniował działania sanacyjne, jako czynności prawne i faktyczne, które zmierzają do poprawy sytuacji ekonomicznej dłużnika i mają na celu przywrócenie dłużnikowi zdolności do wykonywania zobowiązań, przy jednoczesnej ochronie przed egzekucją.

Nawet pobieżna wykładnia powyższej definicji pokazuje, że spectrum działań sanacyjnych może być niezwykle szerokie – ustawodawca w żaden sposób nie ograniczył ich zakresu, więc uczestnicy postępowania mogą wybrać inicjatywy ściśle dopasowane do sytuacji, w jakiej znalazł się przedsiębiorca. Jednak zawsze muszą one służyć restrukturyzacji, a więc odzyskaniu przez dłużnika płynności finansowej przy jednoczesnym zaspokojeniu wierzycieli. Nasze doświadczenia jako kancelarii pokazują, że działania sanacyjne mogą mieć bardzo różnoraki charakter, od typowych działań polegających na odstąpieniu od nierentownych umów, redukcji zadłużenia, czy też sprzedaży zbędnych aktywów po działania takie jak zmiana profilu działalności przedsiębiorstwa.

Jasno określony cel i podporządkowane mu działania

Postępowanie sanacyjne charakteryzuje się najdalej idącą ochroną dłużnika przed wierzycielami stąd jego otwarcie nie należy do najłatwiejszych. Dodatkowo wskazać należy, że jego przebieg jest również związany z różnego rodzaju wyzwaniami. Przygotowanie a potem przeprowadzenie procedury sanacyjnej wymaga zatem niemałego wysiłku, wiedzy i doświadczenia. Oczywiście sam wniosek o wszczęcie tego rodzaju sprawy musi spełniać określone wymagania formalne. Wśród nich warto zwrócić uwagę na konieczność przygotowania wstępnego planu restrukturyzacyjnego wraz z uzasadnieniem wskazującym, że jego wdrożenie przywróci dłużnikowi zdolność do wykonywania zobowiązań; uprawdopodobnienia zdolności dłużnika do bieżącego zaspokajania kosztów postępowania sanacyjnego i zobowiązań powstałych po dniu jego otwarcia oraz wykazu wierzycieli z podaniem imienia i nazwiska albo nazwy oraz miejsca zamieszkania albo siedziby, adresu i wysokości wierzytelności każdego z nich, terminów zapłaty, określeniem, czy wierzytelność objęta jest układem z mocy prawa, czy może zostać objęta układem po wyrażeniu zgody przez wierzyciela oraz czy wierzyciel posiada prawo do głosowania nad układem, a jeżeli nie to wskazanie z jakiego powodu. 

Warto zasygnalizować tu pewną osobliwość, mającą w istocie duże znaczenie zarówno z punktu widzenia rozpoznawania wniosku, jak i późniejszego biegu postępowania. Otóż domagając się otwarcia sanacji wobec dłużnika konieczne jest nie tylko przygotowanie wstępnego planu restrukturyzacyjnego, ale również jego uzasadnienie poprzez wskazanie  w jaki konkretnie sposób zaplanowane działania mają przyczynić się do oddłużenia przedsiębiorcy. Stąd co prawda w ramach sanacji możliwe jest podjęcie niezwykle różnorodnych działań, jednak nigdy nie mogą być one dobierane w sposób arbitralny, niezwiązany z sytuacją przedsiębiorcy, czy tym bardziej celami, jakie przed sanacją stawia ustawodawca. Jednocześnie tego rodzaju uzasadnienie musi być konkretne, jasno wskazując zależność pomiędzy wybraną ścieżką sanacji a oddłużeniem przedsiębiorcy. Jest to tym bardziej istotne w czasie kryzysu gospodarczego, z którym mamy do czynienia – w końcu obecnie właściwie wszystkie prognozy obarczone są dużym ryzykiem błędu. 

Postępowanie sanacyjne korzyści

Jak już wiemy, że postępowanie sanacyjne jest trudne do otwarcia i jednocześnie rodzi wiele komplikacji na etapie jego biegu, należy zadać pytanie czy warto i kiedy należy z tego postępowania skorzystać. Jest to procedura najbardziej zaawansowana jeżeli chodzi o restrukturyzacje i przewidziana dla firm w najtrudniejszej sytuacji, najczęściej są to przypadki gdy przeciwko dłużnikowi prowadzone są już postępowania egzekucyjne. Zasadnicza różnica w postępowaniu sanacyjnym w stosunku do pozostałych postępowań restrukturyzacyjnych dających ochronę przed egzekucją (przyspieszone postępowanie układowe, postępowanie układowe) jest jednak taka, że postępowanie sanacyjne jako jedyne chroni także przed egzekucją wierzycieli zabezpieczonych rzeczowo na majątku dłużnika. Dodatkowymi korzyściami sanacji jest również możliwość odstąpienia od nierentowych kontraktów, możliwość przeprowadzenia zwolnień pracowników bez obostrzeń wynikających z prawa pracy czy też dokonanie sprzedaży zbędnych aktywów przedsiębiorstwa w sposób zgodny z prawem i nienarażający dłużnika (czy też jego zarząd) na odpowiedzialność.

Postępowanie sanacyjne jest doskonałym narzędziem ratowania przedsiębiorstw o niezwykle daleko idących możliwościach, nie mniej jednak również najbardziej ryzykownym. Powyższe powoduje, że przed jego otwarciem należy najpierw skonsultować się z doradcą restrukturyzacyjnym lub prawnikiem zajmującym się restrukturyzacjami, żeby zweryfikować, czy jest to najlepsza procedura dla danego przedsiębiorstwa.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 600 325 275e-mail: biuro@kosmal-kwiatkowski.pl